Menu

Autem elektrycznym przez Afrykę?

Autem elektrycznym przez Afrykę?
Arkady Fiedler i jego elektryczny Nissan Leaf. (Fot. Facebook/Arkady Fiedler - PoDrodze)
Podróżnik Arkady Paweł Fiedler poleciał do Kapsztadu, by właśnie tam rozpocząć liczącą 15 tys. kilometrów wyprawę. Samochodem elektrycznym chce przejechać Czarny Ląd, docierając do Maroka. Podróż potrwa około czterech miesięcy.

RPA, Namibia, Angola, Kongo, Gabon, Kamerun, Nigeria, Benin, Togo, Ghana, Burkina Faso, Mali, Gwinea, Mauretania, Maroko - właśnie te afrykańskie państwa Arkady Paweł Fiedler zamierza odwiedzić w trakcie projektu "Electric Explorer African Challenge". 42-letni wnuk znanego pisarza i reportażysty zasłynął wcześniej dzięki innej ekstremalnej wyprawie - maluchem przejechał Azję i Afrykę. Tym razem jego środkiem transportu będzie elektryczny Nissan Leaf. Przed Fiedlerem szlak liczący ponad 15 tys. kilometrów.

By ze spokojem dojeżdżać do miejsc, w których będzie mógł naładować samochód, planuje pokonywać trasy nieprzekraczające 200 km dziennie. "Na trasie wyprawy jest jednak kilka tzw. białych plam. Wiem, że są tam wioski lub miasteczka, ale tego, czy jest w nich sieć elektryczna, już nie. Jeżeli nie, to dzięki pomocy mieszkańców będę musiał ładować auto nawet przy pomocy wioskowego agregatu prądotwórczego, co również testowałem przed wyjazdem. Mam też przygotowany zestaw wszelkich możliwych przejściówek, kabli i wtyczek na każdą ewentualność" - przekazał na konferencji prasowej przed odlotem do Afryki.

W ubiegłym tygodniu Fiedler wyleciał do Kapsztadu, odebrał samochód z portu i wyruszył na północ. Jego podróż potrwa około czterech miesięcy. Z Maroka Fiedler wróci do Europy promem.

Przygotowania do podróży trwały około roku. Już w Polsce Fiedler zdobył m.in. wszystkie wizy, bez których podróż z RPA do Maroka byłaby bardzo trudna lub wręcz niemożliwa. Wjazd do niektórych państw Afryki jest wykluczony także bez udokumentowanej odporności na szczególnie groźne choroby, takie jak żółta febra. Uzupełnienie obowiązkowych szczepień podróżnik traktował, zatem wyjątkowo poważnie. Podobnie jak kompletowanie sprzętu niezbędnego do wyprawy: biwakowego i fotograficznego. Podróżnik testował też samochód na drogach wschodniej Polski, między Suwałkami i Bieszczadami, pokonując kilkanaście tysięcy kilometrów.

Fiedler zdradził, że poza niezbędnym sprzętem, zabrał do Afryki rysunek, który córka podarowała mu z okazji podróży.