Menu

Leszek Cichy: Polski zdobywca Mount Everest zmierza do Londynu

Leszek Cichy: Polski zdobywca Mount Everest zmierza do Londynu
Leszek Cichy spotka się z Polakami w Londynie. (Fot. Facebook/KinoKlub)
Polski himalaista, który wraz z Krzysztofem Wielickim 17 lutego 1980 roku dokonał pierwszego wejścia zimowego na Mount Everest (8848 m), wkrótce pojawi się w Londynie. Z tej okazji zadaliśmy mu kilka pytań.


Wizyta Leszka Cichego związana będzie z pokazem filmu "Sztuka wolności" ("Art of Freedom") w ramach Kino Klubu, organizowanego przez Ognisko Polskie w Londynie.

Co sądzisz o włączeniu wspinania do programu Olimpiady Tokio 2020 oraz o zaproponowanej formule (bouldering, speed i leading razem)?

Leszek Cichy: - Uważam to za dobry krok. Konkurencje są bardzo widowiskowe, co pokazano w czasie zawodów w sportach nieolimpijskich we Wrocławiu. Minusem jest niewielka ilość zakwalifikowanych do igrzysk zawodników. To dobrze, że zwycięzca będzie rzeczywiście najlepszym, wszechstronnym wspinaczem.

Sa jakieś obecne projekty wspinaczkowe, którym kibicujesz?

- Za najważniejszy obecnie projekt uważam polską wyprawę na zdobycie zimowego K2. Wyprawa rusza pod koniec grudnia. Weźmie w niej udział rzeczywiście cała czołówka polskich himalaistów. Jeżeli nie oni, to kto? Wszystko zależy od pogody.

Ulubione książki i filmy o tematyce wspinaczkowej?

- Teraz pisze i wydaje się całą masę książek o tematyce górskiej. Nawet te lepsze giną w całej ogromnej masie. Dla mnie ciągle niezastąpione to Lionela Terray "Niepotrzebne zwycięstwa" i Waltera Bonattiego "Moje góry", a z polskich Wilczkowskiego "Miejsce przy stole". Ale to może moje sentymenty z początków mojej górskiej działalności?

Gdybyś miał wybrać jedną górę, na szczyt której chciałbyś jeszcze wrócić, byłby to...

-  Na wiosnę wracam na Mount Everest. Tym razem oczywiście latem, ale od strony tybetańskiej. Ta droga od północy to historia przedwojennego himalaizmu. No i ta historia z Mallorym i Irvingem. Ciągle żywa legenda i poszukiwanie "świętego Graala" - aparatu fotograficznego, który zabrali z sobą na atak szczytowy Mallory i Irving.

Zdobycie której góry było najtrudniejsze, a które pozostawiło najlepsze wspomnienia?

- Najtrudniejszy to ciągle dla mnie szczyt K2. Byłem na czterech wyprawach, w tym na pierwszej próbie zimowej 1987/88. Na każdej byłem najwyżej z całej ekipy, ale niestety nie udało się mi go zdobyć. A najlepsze wspomnienia, to mimo ogromnie trudnych zimowych warunków i naszego dosyć prymitywnego sprzętu, to jednak wyprawa zimowa na Mount Everest. Nasze wejście 17 lutego 1980 roku otworzyło kartę zdobywania ośmiotysięcznych himalajskich olbrzymów zimą.