Menu

Polka podbija USA!

Jak się robi karierę w Nowym Jorku, mieście, gdzie codziennie lądują samoloty z setkami ludzi żądnych sławy? "Ciężko" - przyznaje skrzypaczka Kinga Augustyn. "Ale nie mogę długo opowiadać, muszę biec, zarabiać, robić karierę" - dodaje ze śmiechem. Ale to nie do końca żart.

Kinga Augustyn przyjechała do Nowego Jorku po maturze, aby podjąć studia na Juilliard School. Uzyskała tam dyplomy bachelors i masters. W Stony Brook University na Long Island zrobiła doktorat.

Ale prawdziwym powodem była Dorothy DeLay. "Uczyła takich wybitnych artystów jak Itzhak Perlman, Midori i Gil Shaham. Marzyłam o nauce z nią, niestety szybko zmarła" - wyjaśnia Augustyn. Teraz sama daje lekcje gry. Uczenie przynosi jej dużą satysfakcję, chociaż jest dla niej męczące. "Nie myślę tylko o tym, by robić karierę, myślę o tym, co lubię i pracuję z dnia na dzień" - opowiada skrzypaczka.

Już w czasie studiów młoda Polka rozpoczęła działalność koncertową. Jej debiutancki recital miał miejsce w Carnegie Hall. Zagrała m.in. utwory Karola Szymanowskiego, Witolda Lutosławskiego oraz młodego kompozytora Jakuba Ciupińskiego. Od tamtego czasu zaczęła promować muzykę polską w Ameryce.

"Zawsze staram się łączyć kilka utworów, których ludzie nie znają. W Nowym Jorku publiczność jest zainteresowana nowymi utworami" - zapewnia Augustyn. Z Polaków najbardziej znany jest oczywiście Krzysztof Penderecki, którego utwory też ma w repertuarze polska skrzypaczka.

Kiedy wraca do Nowego Jorku, skrzypaczka dzieli czas między ćwiczeniem i nauczaniem, a jest - zapewnia - popularnym nauczycielem skrzypiec. Kształci młodych wirtuozów, ale nie stroni od udzielania lekcji nawet amatorom, którzy kochają muzykę.

W wolnych chwilach artystka chodzi na basen. W przerwach w pracy ogląda kilka ulubionych seriali. Augustyn interesuje również moda i makijaż. Pomaga jej to w przygotowaniach do występów artystycznych. W przeszłości sukienki koncertowe szyła dla niej babcia. Teraz poszukując ciekawych kreacji buszuje po internecie lub butikach.