Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Eksperci o obronności UE: Postęp, ale wciąż długa droga do celu

Eksperci o obronności UE: Postęp, ale wciąż długa droga do celu
Ćwiczenia we francuskiej, stworzonej na potrzeby wojska wiosce Jeoffrecourt. Co roku szkoli się tu 22 tys. żołnierzy z całej UE. (Fot. Getty Images)
Unia Europejska podjęła wiele ważnych inicjatyw w dziedzinie obronności, a wysiłki krajów UE na tym polu odpowiadają oczekiwaniom Warszawy, jednak nadal pozostaje dużo do zrobienia - twierdzi francuski ekspert.


"Rok ubiegły był dla obronności europejskiej rokiem bardzo dobrych i ważnych inicjatyw. Wciąż jednak daleko jesteśmy od tego, co konieczne” – ocenił ekspert z ośrodka analitycznego German Marshall Fund of the United States, Martin Quencez.

Ekspert odniósł się między innymi do wywiadu dla BBC udzielonego przez premiera Mateusza Morawieckiego na marginesie Forum Brukselskiego zorganizowanego przez German Marshall Fund of the United States. Morawiecki uznał współpracę obronną w ramach PESCO (stała współpraca strategiczna) za "pierwszy krok we właściwym kierunku” i oświadczył, że Polska wspiera stworzenie armii europejskiej w dalszej przyszłości.

Wypowiedź szefa polskiego rządu jest "bardzo interesująca" - przede wszystkim dlatego, że "premier tak pozytywnie wyraża się o PESCO" - ocenił Quencez. Jak zaznaczył, "Polska, podobnie jak Francja, zmieniała stanowisko wobec tego mechanizmu”.

"We Francji ma się do PESCO stosunek nieco ambiwalentny. Jej sukces cieszy, ale Paryż nie potrafi ukryć rozczarowania. Miał bowiem nadzieję, że do współpracy dołączą tylko kraje najbardziej zmotywowane. Duża liczba uczestników może być (według Francuzów) przeszkodą, gdyż państwa, które inaczej (...) widzą zagadnienia obronne, mogą blokować posuwanie się do przodu” – rozwija swą myśl Quencez.

Zapewne w Paryżu dobrze zostanie przyjęte to, że stworzenie armii europejskiej Morawiecki odsuwa w dalszą przyszłość – przypuszcza ekspert. A to dlatego, że - jak wskazuje - "Francuzi nie mówią o armii europejskiej, gdyż to przede wszystkim nierealistyczne, i nie tego zapewne potrzebuje Europa”. Mówienie o tym może też "okazać się politycznie toksyczne, jeśli natrafi na alergiczną reakcję” któregoś z partnerów.

Tymczasem, jak ocenił podczas niedawnej wizyty w Niemczech sekretarz generalny NATO, materializować zaczyna się wzrost wydatków obronnych państw NATO do 2 proc. PKB, którego domaga się Waszyngton. "W roku 2014 tylko trzy kraje wydawały 2 procent, obecnie jest nas osiem, a mamy nadzieję, że w 2024 roku będzie nas 15” - informował Jens Stoltenberg. 

Specjalistka od obronności z londyńskiego Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych Lucie Béraud-Sudreau zwraca uwagę, że na wzmocnieniu budżetów obronnych wśród unijnych członków NATO zaważyło kilka czynników. Niewątpliwą rolę odegrał powrót koniunktury gospodarczej. Natomiast aneksja Krymu przez Moskwę uświadomiła zagrożenie ze strony Rosji, co szczególnie wpłynęło na politykę obronną krajów wschodniej flanki UE – oceniła ekspertka w wywiadzie dla RFI (francuskie radio dla zagranicy).

Obserwatorzy francuscy zwracają uwagę na to, że choć być może bezpośrednie zagrożenie militarne ze strony Rosji nie jest zbyt duże, to problemem jest wojna hybrydowa, jaką Moskwa prowadzi przeciw krajom demokratycznym. Jej metody to różnorakie próby wpływu na wyniki wyborów czy cyberataki na instytucje i przedsiębiorstwa w tych krajach.