Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

"Moscow here we come!". Anglicy w trybie pilnym lecą do Rosji

Anglia po raz pierwszy od 28 lat dotarła do półfinału MŚ. (Fot. Getty Images)
Wielu fanów piłkarskiej reprezentacji Anglii dopiero po awansie do półfinału mistrzostw świata zdecydowało się na wyjazd do Rosji, aby jutro kibicować na stadionie Łużniki w Moskwie swojej drużynie w pojedynku z Chorwacją.


Szansę na to będą mieli dzięki zwiększonej puli biletów, jakie zostały dla nich przygotowane oraz dodatkowym samolotom do Moskwy, jakie dzisiaj odleciały z lotniska Heathrow.

"W Anglii po naszym awansie do półfinału było szaleństwo. To było naprawdę ekscytujące, dlatego teraz lecę do Rosji, aby na żywo zobaczyć awans do finału" - wyznał 27-letni Michael Roberts.

Inny fan 46-letni Bradley Goldenberg leciał do Rosji z synem.

"Czy wygrywamy, czy przegrywamy, tworzymy historię. Dlatego chcemy być w Rosji, aby zobaczyć mecz z Chorwacją. Zapowiadają się duże emocje" - zaznaczył.

Po zwycięstwie w ćwierćfinale drużyny 47-letniego szkoleniowca Garetha Southgate'a nad Szwecją 2:0, linie British Airways odnotowały na swojej stronie internetowej 700-procentowy wzrost liczby wyszukiwań lotów do Rosji. Wcześniej zainteresowanie było zdecydowanie mniejsze, a kibice angielscy byli ostrzegani, że w kraju gospodarza mundialu mogą się spotkać z przemocą i ogromnymi problemami logistycznymi.

Anglia, która po raz pierwszy od 28 lat i meczu z Niemcami w 1990 roku dotarła do półfinału MŚ, w środę o godz. 20. stanie przed szansą wejścia do finału.

"Wierzę w awans i dlatego tam lecę. Może dzięki swojej obecności im w tym pomogę" - podkreślił na lotnisku 50-letni Lee Walkup.

Pełen optymizmu był także 28-letni Alex Klein. "Jeśli wygramy, jeśli pokonamy Chorwację, to się chyba popłaczę... Finał mistrzostw świata dla Anglii to będzie piękny sen, sen na całe życie" - zaznaczył.